Poza nurkowaniem i snorkelingiem, niemalże codziennie, wspinamy się na góry na niewielkich bezludnych wyspach aby podziwiać zachód słońca.
Przeważnie wystarczy nie więcej niż pół godziny, aby móc spojrzeć na Komodo z góry. Chwile takie jak ta na długo pozostają w naszej pamięci. Wyspy w Parku Narodowym Komodo zaskakują nas swą malowniczością. Kolory górzystych wysepek, szczególnie przy zachodzącym słońcu, wprowadzają nas do świata tak odmiennego od znanego nam na codzień, że momentami trudno nam uwierzyć, że to co widzimy jest prawdziwe. Góry zatopione w lazurowej wodzie, poprzecinane jasnymi, piaszczystymi plażami sprawają, że myśl o powrocie sprawia niemalże fizyczny ból. Warto poczekać na plaży do pełnego zmroku. W drodze powrotnej, gdy będzie już ciemno, drogę na Lalunię oświetli nam plankton, który wprawiony w ruch przez naszą motorówkę, zapewni nam iście sylwestrowe atrakcje - skojarzenie ze sztucznymi ogniami (tyle że pod wodą) przychodzi automatycznie.
Alternatywą do trekkingu jest relaks na jednej z jakże licznych tu plaż. Plaże w tym rejonie przeważnie są piaszczyste, przepiękne i kompletnie bezludne. Ciekawe są również przejażdżki małą łódką lub kajakami w lesie namorzynowym.