Nurkowanie


Pierwszego dnia w planie jest jedno nurkowanie, tzw. check dive. Jeśli naczytałeś się o silnych prądach na Komodo tu możesz być spokojny - w łatwych warunkach sprawdzisz siebie i sprzęt, odpowiednio się wyważysz. Płyniemy w stronę wyspy Komodo, która na początku safari majaczy na horyzoncie, stając się z czasem coraz wyraźniejszą. To w jej pobliżu, w spokojnej zatoce, łódź "bojkuje na noc.

Drugiego dnia czekają nas 3 nurkowania w północnej części Parku Narodowego. Tu zostajemy na najbliższe dwa dni. Są to miejsca znane z dużych pelagicznych ryb i pięknych korali. Typy nurkowisk są najróżniejsze - podwodne góry, kanały, slopy, granie. W zasadzie wszystkie miejsca są narażone na prądy. Ważne aby tak dobrać czas i miejsce nurkowania, aby nikt nie czuł dyskomfortu przy swoich umiejętnościach nurkowych. Są to bowiem prądy pływowe, o różnym nasileniu w ciągu dnia.

Na "Castle Rock" warto zanurkować nawet parę razy. Za każdym razem jest to kompletnie inne miejsce. Tuż przed przyjściem prądu możemy czuć wręcz przez skórę, jak ogromne stada ryb szykują się na jego przyjście. Woda jakby drży. To królestwo giant travellies. One tu rządzą, siejąc strach wśród ogromnych ławic fusilliers. A gdy prąd nadchodzi zaczyna się przedstawienie - polowanie. Travellies są szybkie jak gepardy. Co rusz znajdujemy się w uciekającej przerażonej ławicy mniejszych ryb. Także rekiny ruszają się z piasku i zaczynają robić swoje kółka. A gdy przypadkiem delfiny bottlenose zdecydują się na posiłek, pod wodą wybucha prawdziwa panika. To najdynamiczniejsze z nurkowisk, cały czas trwa akcja. My znajdujemy się przez wiekszą część nurkowania w jednym miejscu, wykrecając głowę na wszystkie kierunki.

Podobne w charakterze jest "Crystal Rock".

Natomiast, kiedy nurkujemy w jednym z dwóch kanałów, to my jesteśmy elementem dynamicznym - płyniemy z prądem, z trudem zatrzymując się aby przypatrzeć się mijanym cudom - ogromnym sweetlipsom, bumphead parrotfishom, żółwiom...

Lighthouse to znane na całym obszarze miejsce, gdzie gromadzą się groupery na rozmnażanie. Najlepiej tu nurkować w czasie pełni księżyca lub nowiu. Możemy wtedy zobaczyć jak samce "podgryzają" się wzajemnie, urządzając długie gonitwy pod naszym nosem.

Kolejnego dnia płyniemy w północno-centralną część parku. Także tutaj są rożnego rodzaju nurkowiska, ale królem jest "Batu Bolong". Ta skała wyrastająca pośrodku kanału jest domem dla ogromnej liczby gatunków stworzeń wszelkiego rodzaju. Stromo spadające ściany w całosci pokryte są koralem, niedużym, przyległym do skały z powodu silnych prądów, nacierających raz z północy a raz z południa. My nurkujemy zawsze w tej osłoniętej od prądu części skały i w spokoju podziwiamy krążące wokół rekiny, giant travellies, podpatrujemy liczne tu żółwie. Bliżej ściany skały amatorzy ślimaków nagoskrzelnych i krewetek znajdą dla siebie coś interesującego.

Na 5 metrach, tuż przed wynurzeniem się, kolory rafy wprost odurzają.

W tej części parku jest też znane plateau, ulubione miejsce żerowania mant wraz z licznymi cleaning stations. Nawet w silnym prądzie jest to łatwe nurkowanie. Spływamy z prądem na paru lub kilkunastu metrach napotykając nadciagające pod prąd manty. Czasem może być ich kilkadziesiąt. A poza nimi - rekiny, żółwie i bumphead parrotfishe.

I jeszcze parę innych nurkowań - każde niepowtarzalne, małe skalne wysepki z licznymi niewielkimi grotami, drift dives i ruszamy w zupełnie inną krainę - Południe!

To inny ekosystem Oceanu Indyjskiego, możemy się poczuć jakbyśmy zmienili akwen o tysiące mil. Woda staje się bardziej zielona, mniej przejrzysta, a pod nią napotykamy zupełnie inny krajobraz. Długie miękkie korale oraz bajecznie kolorowe crynoids pokrywają ściany, głazy i sufity grot. Ale nie tylko po to tu przypłynęlismy - południe wyspy Rinca to raj dla miłosników życia bezkręgowego. Ślimaki, krewetki, kraby w przeróżnych kolorach i rozmiarach czekają na wprawne oko lub odpowiedni obiektyw. Tu znajdują się najlepsze miejsca do nurkowań nocnych.

Spędzamy w tej krainie około 2 dni.

Zbliżamy się do końca safari. Jeśli czas pozwala, a na Północy jaimś cudem nie udało nam się zobaczyć mant, płyniemy jeszcze na południe wyspy Komodo. To inny manta point w parku.